***
Przyjaźniliśmy się od zawsze. Gdy miałam 10 lat on wyjechał i straciliśmy ze sobą kontakt. Peron był naszym miejscem. Tam się zawsze spotykaliśmy, bawiliśmy.
***
Spojrzałam na niego i zmrużyłam na znak podziękowania. On się uśmiechnął.
- Jeju, strasznie się zmieniłaś...
- Ekhem? - wykrztusiłam.
- Na lepsze, oczywiście - zaśmiał się. - Coś mało mówisz, nie taką Cię pamiętam.
- Cóż... - westchnęłam.
Nastała chwila milczenia. Siedziałam w bezruchu. Nagle poczułam chęć przytulenia go. Bałam się. Aż w końcu się odezwałam:
- Mogę Cię przytulić?
Spojrzał się na mnie, poczułam się nieswojo. Wyciągnął ku mnie ręce, a ja objęłam go wokół pasa. Zrobiło mi się przyjemnie ciepło. Siedzieliśmy całą noc na stacji. Rozmawialiśmy. Śmialiśmy się. Było jak dawniej.