sobota, 22 września 2012

Moje ciche miejsce

Lubię ten stan, kiedy pada deszcz. Dźwięk wody uderzającej w okno, a potem strugami spływającej po szybie.
***
Tego dnia wyszłam na spacer. Termometr wskazywał bardzo niską temperaturę, ale ja jakość nie odczuwałam zimna. Poszłam na peron. Zawsze było tu cicho, dobre miejsce na zebranie myśli. Co jakiś czas tylko przejeżdżał pociąg, ale mi to nie przeszkadzało. Tym razem nie byłam sama.  Po chwili przyszedł jakiś chłopak. Usiadł niedaleko mnie. Nie patrzyłam w jego stronę.
- Dobre miejsce do pomyślenia, co? - odezwał się i przysunął w moją stronę.
Milczałam. 
- Co - mówił dalej - już mnie nie poznajesz?
Wtedy spojrzałam na jego twarz. Łzy napłynęły mi do oczu. Teraz jakby wszystko co we mnie tkwiło wybuchło.
- Mike? To naprawdę ty? Ale jak to? ... - jąkałam się.
- Tsii - położył palec na moich ustach - wszystko okej, już jestem, wróciłem.
Przytulił mnie po przyjacielsku. W mgnieniu oka chmury pociemniały i lunął deszcz. Wtedy dopiero poczułam zimno. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz